Tak, jak napisałam w poprzednim poście, na Walentynki postanowiłam zrobić sobie prezent, który najbardziej zadowoliłby mnie. W tym celu postanowiłam odwiedzić nowe miejsce na mapie Wrocławia, a mianowicie Hotel Hilton.

Hilton stoi tu od niedawna i jest w tej chwili najbardziej prestiżowym miejscem we Wrocławiu.

Pierwsze kroki skierowałam do jego podziemia, gdzie mieści się miejsce, w którym postanowiłam spędzić dzisiejszy dzień.

W cieplutkiej i bardzo sympatycznie urządzonej poczekalni mogłam zaczekać na osobę, która profesjonalnie się mną zajmie.

Na jednej ze ścian zauważyłam obrazy stworzone z naturalnej, oryginalnej roślinności. Aby taki obraz cieszył długo oko, rośliny co jakiś czas spryskuje się wodą. Pierwszy raz widziałam coś podobnego i nie mogłam oderwać od nich oczu.

Teraz już na pewno domyślacie się, że znalazłam się w jednym z najbardziej ekskluzywnych we Wrocławiu Spa „KANDARA”.W języku staroindyjskim słowo „kandara” oznacza „świątynię”, „szczególne miejsce”, w którym można odzyskać harmonię i zgłębić tajniki doskonałości. „Kandara” stała się inspiracją dla stworzenia miejsca, które stało się świątynią piękna, miejscem gdzie krok po kroku wykwalifikowani terapeuci wydobywają z nas naturalną witalność, urodę i blask.  Można tu odetchnąć od codzienności i jednocześnie dopieścić swoją skórę i psychikę. Na powierzchni 165 mkw. znajduje się elegancka recepcja wraz z wygodną poczekalnią dla gości, siedem przestronnych gabinetów do masażu i zabiegów pielęgnacyjnych( w tym gabinet do zabiegów dla dwojga), duży gabinet manicure oraz osobny do zabiegów pedicure.

W recepcji czekała świeżo zaparzona owocowa herbata z pomarańczą,

Przed zabiegiem można osobiście wybrać zapach peelingu, który chce się w tym dniu użyć. Zapewniam Was, że miałam trudności z jego wyborem, bo wszystkie pięknie pachniały.

Na gości czekają tu także autorskie rytuały, bazujące na egzotycznych peelingach i unikalnych zapachach z Tajlandii. Luksus miejsca podkreślają oferowane zabiegi światowych firm kosmetycznych  oraz Maria Galland Paris. Marka ta jest holistyczną marką spa tworzącą kompletny plan terapeutyczny dla skóry, ciała i duszy. Jej nowoczesne linie pielęgnacyjne i zabiegowe zostały stworzone w oparciu o najbardziej skuteczne składniki aktywne pochodzące z roślin.  Nie wiem czy wiecie, że Maria Galland Paris to luksusowa marka kosmetyczna, która od 50 lat jest pionierem w pielęgnacji twarzy i ciała.

Spędzając tu bardzo przyjemnie czas, miałam okazję naprawdę dobrze zrelaksować się w pięknie urządzonej przestrzeni.

Powyżej na zdjęciu trzymam w ręce kostki solne, którymi robi się tu masaże. Nigdy jeszcze nie spotkałam się z tym podobno bardzo odświeżającym zabiegiem.

Zachwyciłam się również zapachem, który dodaje się do olejku do masażu.

Uwielbiam wąchać takie oryginalne aromaty. Zresztą widać to na zdjęciu. Ten zapach wprawił mnie we wspaniały nastrój.

Teraz mogłam się już poddać kolejno kilku zabiegom, które tutaj sobie zamówiłam. Wbrew pozorom ich ceny nie są tu aż tak luksusowe, jak zabiegi.

Dyskretna i miła obsługa gabinetu była mi we wszystkim bardzo pomocna. Wykwalifikowana terapeutka wykonywała zabiegi w bardzo profesjonalny sposób.

Zapalone świece tworzyły dodatkowo przemiły nastrój. Bardzo lubię, gdy palą się podczas zabiegu. Można tu także wybrać sobie rodzaj muzyki, która będzie mu towarzyszyła.

Komfortowe wnętrza, unikalne rytuały na ciało i twarz oraz głęboko relaksujące masaże wprowadzają w rytm tzw. slow life przywracając człowiekowi energię i spokój.

Nasze ciało bardzo potrzebuje takiego relaksu, aby wróciła do niego energia życiowa.

Takie zabiegi to także balsam dla duszy.

Po zabiegach jeszcze raz musiałam dotknąć i uwiecznić na zdjęciu „żywe obrazy” w poczekalni.

Na koniec poddałam się zabiegom manikiur i pedikiur, bo przecież miałam zadbać o całość mojego ciała,

Miałam okazję spotkać tu także właścicielkę „Kandary” p. Agatę Wendzonkę. To przemiła i przyjazna osoba, a także świetna profesjonalistka w swoim zawodzie.

Ten relaks był mi bardzo potrzebny. A prezent, który zrobiłam sobie na Walentynki naprawdę jest godny polecenia. Pamiętajcie, że to my powinnyśmy być dla siebie najważniejsze.

W dzień Walentynek będę poza Wrocławiem, dlatego zrealizowałam mój prezent wcześniej. Życzę Wam, abyście ten dzień spędziły równie przyjemnie, jak ja.

Autorką zdjęć jest Marta Gutsche.

Zapraszam Was także na moją strone na FB (Moda po ludzku), a także na profil na IG (balakierkrystyna).

 

Share Button