Niedawno kilka z moich czytelniczek poprosiło mnie, abym pokazała na blogu, w co ubieram się kiedy chodzę z kijami. Akurat nadarzyła się okazja zrobienia zdjęć, bo wyleczyłam schorzenie stawu i wreszcie mogę powrócić do mojej ulubionej formy spacerów, a właściwie marszu. Na dodatek na urodziny dostałam od dzieci wymarzone przeze mnie, ze względu na ich komfort noszenia, buty – New Balance, które doskonale sprawdzają się przy takiej okazji. Te buty mają także dodatkową fajną cechę, bo prawie się nie brudzą, dlatego zażyczyłam sobie, aby były w pastelowych kolorach.
Zacznijmy jednak od głowy. Najczęściej zakładam na nią czapkę, którą przywiozłam z Nowego Jorku. W niewielu czapkach czuję się dobrze, bo niestety nie mam głowy do czapek i kapeluszy, ale z drugiej strony muszę czymś ochronić przed słońcem włosy i głowę.
W lecie najlepiej czuję się w t-shircie. Natomiast zimą – pod ubranie, zakładam specjalną przewiewną bieliznę.
Nordic walking uprawiam od wielu lat i to moje trzecie już z kolei kije.
Tym razem kupiłam je w Szklarskiej Porębie, w kolorze czerwonym, bo akurat takie wpadły mi w oko.
Staram się maszerować z nimi 1-2 razy w tygodniu (po ok 7 km), zazwyczaj we wczesnych godzinach porannych, kiedy jeszcze jest mało ludzi, bo lubię chodzić w samotności.
Podziwiając przyrodę, wymyślam wtedy różne rzeczy, jednocześnie relaksując się.
Kiedy jest chłodniej zakładam dodatkowo leciutką kurtkę puchówkę i szalik.
Okulary przeciwsłoneczne są w takim przypadku konieczne, szczególnie w bardzo słoneczne dni.
Najbardziej lubię chodzić w lesie lub brzegiem morskiej plaży.
To zajęcie dostarcza mi bardzo dużo energii i dobrego samopoczucia.
Bardzo zachęcam Was do tego typu aktywności, bo w ten sposób można się bardzo dobrze zrelaksować i pozbyć stresów, nie mówiąc o tym, że ruch to zdrowie, a przy okazji można schudnąć i fajnie wyrzeźbić sylwetkę.
Autorką zdjęć jest Marta Gutsche.
Zapraszam na Instagram: balakierkrystyna i Facebook: Moda po Ludzku.











Dodaj komentarz