Dzisiaj „tłusty czwartek”. Ponieważ zdecydowanie mówię „nie” pączkom, post będzie o czymś zupełnie innym.
W najbliższą sobotę /14.02/ obchodzimy Walentynki, które przyjęły się w Polsce na dobre. W tym dniu zazwyczaj prezenty daje się osobie ukochanej, w niektórych krajach – także przyjaciołom.
Moim zdaniem można również obdarować samą siebie i to nie tylko wtedy, gdy nie mamy w pobliżu Walentego. To dobry nawyk i zamierzam go kontynuować każdego roku. Postanowiłam kupić sobie coś oryginalnego.
W tym celu udałam się do sklepu z włoską modą /STEFANEL/, który ostatnio bardzo polubiłam. To właśnie tam spędziłam wczoraj dwie godziny przymierzając różne zestawy i zastanawiając się, co wybrać.
Zadanie ułatwiła mi wiosenna kolekcja, która przyciąga wzrok twarzowymi kolorami.
A oto, co z niej wybrałam: szare. cieplutkie ponczo, pomarańczowy sweterek, oraz spodnie w czarno-białe wzory.
Buty i torebkę widzieliście już nie raz, dlatego nie będę o nich pisać. Te balerinki w tle również świetnie pasowałyby do zestawu. Ja czułabym się w nich jednak zbyt niska, bo chodzę głównie na obcasach.
Bardzo spodobały mi się także kolorowe kaszmirowe sweterki, które widzicie na zdjęciach powyżej i poniżej.
Ten miodowy jest już w mojej szafie /prezent od Mikołaja/. Plisowana spódnica również wpadła mi w oko, ale ponieważ jestem niewielkiego wzrostu, nie zdecydowałam się na nią.
A teraz mała zagadka: jak myślicie, którą część zaprezentowanego przeze mnie zestawu kupiłam sobie w prezencie na Walentynki?
Autorką zdjęć jest Luiza Różycka.
Dziękuję Wam serdecznie za głosy w Konkursie Blog Roku 2014. Niestety mój blog nie zakwalifikował się do następnego etapu konkursu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku więcej osób zdecyduje się wysłać sms’a.
PS. Na pierwszym zdjęciu pokazałam Wam jak wyglądają paznokcie po manicure japońskim.
/wpis komercyjny/







Dodaj komentarz