Nie wiem czy wiecie, że mój pierwszy blog (na onet.pl) powstał w 2010 roku. W tym roku mija więc 7 lat od pierwszej na nim publikacji. Publikowałam na nim głównie krótkie artykuły dotyczące sposobów ubierania się, nie pokazując jednak żadnych stylizacji. Było na nim sporo komentarzy (także hejterskich) i gorących dyskusji na temat różnych błędów, które popełniamy na co dzień w sposobie tworzenia naszego wizerunku. Nie było mi wtedy łatwo przekonać się, aby to o czym piszę, pokazać na sobie, bo nie było jeszcze wtedy blogów kobiet dojrzałych, a w blogosfera pełna była, ładnych i młodych blogerek. Dlatego pierwszą sesję zdjęciową zamówiłam u bardzo dobrej fotografki Ewy Wanat-Gałka, a makijaż zrobiła mi profesjonalna wisażystka Violetta Maciejowska. Obie zresztą także wybierały mi ubrania i dodatki.
A oto efekty tej sesji.
Pamiętam, że byłam wtedy bardzo zestresowana,
sesja trwała 4 godziny.
To ostatnie z tej serii zdjęć.
Niestety później zobaczyłam, że zaczynając od profesjonalnej sesji zdjęciowej, popełniłam duży błąd, bo oczywiście do następnych zdjęć nie potrafiłam już dobrze umalować się, ani odpowiednio pozować, co znacznie obniżyło poziom moich następnych publikacji. Dzięki temu jednak, możecie zobaczyć jak wszystko zaczynałam i w jaki sposób radziłam sobie ze zmianami na blogu.
Autorem zdjęcia jest mój pierwszy fotograf Dawid Szałaj, a makijaż mam tu znacznie przesadzony.
Podobnie na zdjęciu powyżej i poniżej.
Przez dłuższy czas nie mogłam znaleźć nikogo, kto dobrze zrobiłby mi makijaż, więc zaczęłam znowu malować się samodzielnie,
co też nie dało dobrego efektu.
Cały czas nie byłam jednak zadowolona, bo i fryzura moim zdaniem była za krótka.
Postanowiłam jednak w dalszym ciągu eksperymentować z różnymi ubraniami i dodatkami.
Starałam się pokazywać rzeczy na czasie.
Zawsze starannie dobierałam dodatki.
W pewnym momencie zmieniłam także fotografa (Michał Szumiński).
Zdjęcia robiliśmy głównie we wnętrzach mojego domu.
Czasem nawet udało mi się przewidzieć trendy (długa spódnica).
To była stylizacja, która bardzo podobała się moim czytelnikom.
Powoli uczyłam się także pozować.
Zmieniałam także pozy ze stojących na siedzące.
Czułam się także bardziej swobodnie przed aparatem.
To zdjęcie (Walentynki 2013r.) zrobiło prawdziwą furorę i wywołało sporą dyskusję również na FB.
Chodziłam na niebotycznie wysokich obcasach.
Czasem jednak wkładałam prawie kowbojskie kozaki na płaskim obcasie.
Zdarzyło mi się też robić za „dominę” :), jak określił powyższą stylizację w komentarzu jeden z czytelników.
Prezentowałam Wam ubrania różnych projektantów
i bardzo różnorodne w stylu.
Można powiedzieć, że eksperymentowałam na potęgę.
W ten sposób wiele nauczyłam się. W miedzy czasie jednocześnie prowadziłam firmę stylizacyjną, gdzie mogłam w praktyce doradzać moim klientkom i klientkom, o bardzo odmiennych sylwetkach. Część z nich zdecydowała się pokazać swoją przemianę na moim blogu (zakładka metamorfozy).
Obecnie makijaż do zdjęć robię samodzielnie (skończyłam kurs), a zdjęcia po prawie 2-ch latach fotografowania przez Luizę Różycką, powierzyłam Marcie Gutsche.
Mam nadzieję, że te wspomnieniowe zdjęcia pozwoliły Wam ujrzeć przemianę jakiej dokonałam, także w swoim autorskim wizerunku i będą miłą niespodzianką dla osób, które niedawno dołączyły do grona moich czytelników.
Zapraszam Was serdecznie na moją stronę na FB (Moda po ludzku), a także na profil na IG (balakierkrystyna).




























Dodaj komentarz