Zanim pokażę Wam drugą, zupełnie inną i według mnie, „bardziej cywilizowaną” część Central Parku, zrobimy przerwę na post o zakupach. Pewnego dnia w doskonałym nastroju, wybrałyśmy się z moją nowojorską przyjaciółką Krysią do jednego z większych sklepów w Nowym Jorku (TJ MAXX), aby wzajemnie przygotować dla siebie stylizacje. Co z tego wynikło i co jeszcze oglądałyśmy, możecie przekonać się w dzisiejszym poście.
Potraktowałyśmy to zadanie humorystycznie, bo po pierwsze chciałyśmy się doskonale bawić a po drugie uwielbiamy zakupy i jest to część naszego życia, a więc dlaczego nie ma nam sprawiać przyjemności. Sklep był ogromny (jak zresztą większość tego typu sklepów w Nowym Jorku), a więc czekało nas spore wyzwanie.
Zasada była taka, że stylizacja miała być przeznaczona na co dzień i bardzo wygodna, co wbrew pozorom utrudniało sprawę, bo pod tym względem obie jesteśmy bardzo wymagające.
Przymierzanie zaczęłyśmy od sweterków.
Krysia wybrała dla mnie granatowo-błękitny z kapturem, a ja dla niej – beżowy podkreślający talię.
Następny, który przeznaczyła dla mnie był również bardzo twarzowy.
Zrewanżowałam się jej kolorową bluzeczką z kapturem, w której wyglądała bardzo młodzieńczo.
Następnie Krysia wybrała dla mnie bardzo ciekawą kurteczkę z kapturem.
Potem zaprezentowałyśmy na sobie wybrane sukienki.
Moja była zupełnie nietrafiona i uśmiałyśmy się z mojego wizerunku, szczególnie w tych sportowych butach (teraz tak podobno chodzi się:):):))
Sukienka Krysi nieźle leżała na jej figurze. Szkoda tylko, że była czarna i taka poważna.
Przymierzałyśmy jeszcze inne wygodne ubrania. Cały czas zastanawiałyśmy się jednak, które z nich kupić.
Czy kurteczkę, czy może te urocze sweterki?
A może – kamizelkę i kurtkę?
W tych kolorach Krysi jest zdecydowanie lepiej niż w czerni.
Po dobrych dwóch godzinach zabawy wreszcie zdecydowałyśmy się na konkretne zakupy.
I zadowolone wyszłyśmy ze sklepu, aby przygotować sesję zdjęciową w domu.
A oto jej efekty:
Byłyśmy bardzo zadowolone z naszych zakupów.
Mam nadzieję, że i Wam podobają się te stylizacje.
Na koniec ubrałyśmy się w kominy (świetna alternatywa dla kobiet wyglądających źle w czapkach), które także tam kupiłyśmy. Stylizację z nimi pokażę w jednym z dalszych postów.
Tego dnia poszłyśmy także do innych sklepów (Kohl’s, Century 21), aby pokazać Wam, co tam można kupić. Poniżej przegląd ubrań i torebek. Zapraszam.
Sporo torebek ma łańcuchowe rączki i dodatkowo wszyte zamki błyskawiczne.
W sklepach jest dużo kwiatowych motywów.
Bardzo na topie są torebki wysadzane kamieniami.
To już chyba kiedyś było, tylko się tak nie świeciło (zrymowało mi się).
Torebka z firmy znanej nam i bardzo popularnej w Polsce. Zwróćcie uwagę na cenę. Do cen na metkach dolicza się jeszcze przy kasie specjalny podatek (ok 10%).
Widziałam sporo futrzaków w bardzo różnych kolorach.
Cekinowe torebki z motywem ust wciąż są modne.
W sklepach jest też sporo koronkowych sukienek i „piankowych” tunik i spódnic.
Duże torby dzianinowe są bardzo na czasie.
Ten sweter powinnaś była Krysiu jednak kupić. Pewnie teraz tego żałujesz!!!
A tu inny rodzaj dzianinowej torby.
Takie spódnice też już były kiedyś modne.
Ta firma i ta torba jest tu bardzo popularna i chętnie kupowana.
Kolorowe futrzaki nadal królują na wieszakach. Niestety nie widać tego na ulicach.
Torebka po prawej – idealna dla Soni.
Dość awangardowe, kolorowe spodnie dla odważnych.
Cekinowe duże torby są również chętnie tu noszone przez młode dziewczyny i chłopców.
Torebki i skarpeto-buty przygotowane już na święta.
Takie buty przydadzą się na mroźne dni. Są też takie z polaru wkładane do kaloszy i cieńszych butów.
Złota torba z frędzlami (moim zdaniem za dużo w jednym).
Torebki w bajecznie kolorowe wzory.
Bardzo duży wybór toreb we wszystkich kolorach i kształtach.
Ta z uszami i oczami jest moim zdaniem boska.
Ogólnie rzecz biorąc na rynku jest bardzo bogata oferta ubrań i wszelkiego rodzaju dodatków w przyzwoitych cenach i lepszej jakości niż Polsce. W „zwyczajnych” niedrogich sklepach zdarzają się tzw. „perełki” (markowe ubrania i dodatki) w sporo obniżonych cenach. Gdybym miała do dyspozycji tyle i takich różnorodnych sklepów, korzystałabym z tego na pewno częściej, niż robią to Amerykanki, które wygodę stawiają na pierwszym miejscu.
Przepraszam za jakość zdjęć ale robiłyśmy je telefonem komórkowym. To oczywiście nie koniec na temat zakupów i mody w Nowym Jorku. Wkrótce pokażę Wam także wystawy sklepowe na 5th Avenue (najdroższe sklepy w NY) i ludzi na ulicach, abyście mogli przekonać się, jak naprawdę wygląda pod tym względem NY.















































Dodaj komentarz