Chinatown

Zawsze chciałam zobaczyć w Nowym Jorku sławną dzielnicę chińską (Chinatown). Dlatego namówiłam Krysię (autorkę zdjęć) na wycieczkę metrem do tego miejsca.

12DSC_8219

 

1DSC_8186

Musiałysmy tam pojechać linią w kierunku Manhattanu a potem przesiąć się na stacji przesiadkowej.

2DSC_8188

Gdy metro zbliżało się do stacji Canal street, poczułam charakterystyczny zapach chińskiego jedzenia i nie był to przyjemny zapach.

8DSC_8209

Na miejscu zapoznałam się z mapą dzielnicy.

14DSC_8222

Moje wyobrażenia o tym miejscu nie miały nic wspólnego z rzeczywistoscią.

11DSC_8218

Wszechobecny nieprzyjemny mdły zapach smażonego jedzenia i sprzedawanych tu surowych ryb, tandetne sklepy oraz przepychający się już w metrze tłum chińczyków nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.

9DSC_8210

Dzielnica Chinatown to „dwie ulice na krzyż” bardzo tanich sklepów i zaczepiających bez przerwy Chińczyków oferujących na zapleczach swoich sklepików podróbki markowych torebek i zegarków.

7DSC_8205

Czasem zdarza się ładny budynek zbudowany w stylu chińskim ale to naprawdę rzadkosć.

5DSC_8201

Od czasu do czasu nad sklepami widnieją chińskie napisy ale nie jest to reguła.

20DSC_8233

Nad niektórymi sklepami wiszą lampiony kojarzące się zazwyczaj z tą dzielnicą ale jak widzicie nie są zachwycajace i jest bardzo mały ich wybór.

4DSC_8196

Natomiast na straganach widać sporo owoców i warzyw, które można kupić tylko tutaj.

18DSC_8227

Nie mam pojęcia co to za kolczasty owoc na zdjęciu powyżej i chyba nie kupiłabym go bo tak dziwnie wygląda.

22DSC_8236

Zwróćcie uwagę na napis w tle „Little Italy”. Tam zaczyna się dzielnica włoska.

16DSC_8225

Nie poszłam tam jednak bo chciałam jeszcze trochę przejsć się po Chinatown licząc na to, że zachwycę się jednak tym miejscem.

29DSC_8243

Niestety w pewnym momencie znalazłam się w pobliżu straganu z surowymi rybami i dotarł do mnie ich dosć nieprzyjemny zapach.

15DSC_8224

Dlatego postanowiłam jednak opuscić to miejsce.

27DSC_8240

Nagle zobaczyłam to ogrodzenie i zatrzymałam się na chwilę aby zrobić kilka zdjęć.

30DSC_8244

 

33DSC_8247

W końcu postanowiłysmy cos zjesć i poszłysmy do pobliskiej knajpki. Wybrałysmy jednak nie chińską bo zapachy nie zachęcały do konsumpcji.

34DSC_8248

Zamówiłam sobie sałatkę z kurczakiem i cos słodkiego.

35DSC_8250

O ile deser był bardzo smaczny, to sałata była trochę oszukana bo kurczaka było w niej jak na lekarstwo. Trochę rozczarowana dzisiejszym zwiedzaniem, zaplanowałam następny wypad w mam nadzieję ciekawsze miejsce. Zapraszam na następne relacje z tego bardzo różnorodnego miasta.

Komentarze

43 odpowiedzi do „Chinatown”

  1. Awatar Krynka

    Krysiu moja kochana na Twoje życzenie pojechałyśmy tam i niestety skończyło się to wielkim rozczarowaniem, ale jestem w pełnej gotowości pokazać Ci lepsze miejsca i na pewno zapomnisz te mniej atrakcyjne 🙂 A tym czasem dobrej nocy życzę 🙂
    http://krynka.pyn.com

    1. Awatar Krystyna

      Krysiu nie przejmuj się tą wpadką. Chcę zobaczyć też negatywne strony Nowego Jorku. To dla mnie bardzo interesujace doswiadczenia. Buziaki I dobranoc.

  2. Awatar Zośka Małecka

    To sobie pozwiedzałyście. Ta dzielnica jeszcze nie jest tak tragiczna.
    Gorzej jest na arabskiej. Nie wiem, czy tam też są skupiska Arabów. Tu gdzie jestem, są arabskie sklepy spożywcze, gdzie weszłam z ciekawości. Zrobiłam pięć kroków i ledwo wybiegłam przed sklep- tam zwymiotowałam. Smrodu, jaki tam jest,
    na pewno byś nie wytrzymała.
    Są tu restauracje chińskie, nazywają się „Czajna-bufet” , jest tam super żarcie. Jest wszystko – kurczaki, kotlety, przeróżne makarony ryżowe, owoce morza, są nawet żabie udka, próbowałam – smakują podobnie do kurczaka, są różne pierogi. Są też różne ciasta i to dobre. Kawa, herbata, soki…… Najfajniejsze jest to, że możesz zjeść ile chcesz. Można sobie nałożyć nawet kilka talerzy, oby zmieściło się na stole. Można też chodzić i sobie dokładać ile się chce. Niestety, oczy by zjadły wszystko, ale żołądek nie da rady. Najfajniejsze z tego jest to, że obojętnie ile i co zjesz – płacisz tylko 6,00$.
    Krysiu, ładnie dziś wyglądasz. Podoba mi się bardzo połączenie kolorystyczne bluzki i torby. Sam kolor, też jest bardzo ładny.
    Widzę, że dziś jesteś zadowolona i fajnie! – tak trzymaj.
    Pozdrawiam serdecznie. :*

    1. Awatar Krystyna

      Dobrze wiedzieć. Nawet nie zaplanowałysmy tam wypadu. W Nowym Jorku też są tego typu restauracje. Ja jednak wolę spokojne zaciszne i małe restauracyjki na Manhattanie, gdzie można degustować różne smaki. Wybieram się też wkrótce do japońskiej restauracji, w której spodziewam się dopiero wspaniałych wrażeń smakowych. Cieszę się, że podoba Ci się mój zestaw. Cały czas jestem zadowolona I podekscytowana. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Awatar Dawid

    Tak czy siak najważniejsze, że odwiedziła Pani to miejsce, a my możemy sobie pooglądać zdjęcia 🙂
    Ja nie przepadam za Azją, za ich jedzeniem również ale bardzo chciałbym zwiedzić Chinatown 🙂 Ciekawe co jeszcze zobaczymy 🙂

    Pozdrawiam

    1. Awatar Krystyna

      Uwierz mi Dawidzie, że nie chciałbys zwiedzic tej dzielnicy. Szkoda na nia czasu bo Nowy Jork ma wiele innych, naprawdę wartych zobaczenia miejsc. Jesli chodzi o moje relacje będzie tego bardzo dużo bo mój wypad zaplanowałam na cały miesiąc. Będzie relacja z WTC One, z Central Parku, 5th Avenue, Atlantic City (kasyna), znad Oceanu itd, itd. Wkrótce zapraszam. Pozdrawiam Cie serdecznie.

  4. Awatar Aleksandra
    Aleksandra

    Jak widzę, często rzeczywistość z naszą wyobraźnią mija się. Mam wrażenie, że często miejsca zatracają swój charakter, wszystko podporządkowuje się zwykłej komercji nie dbając o detale. A może się mylę, niestety mało znam świat osobiście. Kolejna stylizacja, która bardzo spodobała mi się. Pozdrawiam

    1. Awatar Krystyna

      To prawda. Wiele miejsc znamy z filmów, czy starych zdjęć. Rzeczywistosc jest jednak inna. Komercja niestety zabija ich romantyzm i specyficzna atmosferę. Miło mi, że zestaw przypadł Ci do gustu. Mam tu bardzo mało ubrań, więc tym bardziej to cieszy. Pozdrawiam serdecznie.

  5. Awatar elw
    elw

    Nie pociąga mnie Ameryka, ani jej „amerykański sen” . W końcu ktoś pokazuje drugą stronę medalu, a nie same ochy achy nad tym krajem

    1. Awatar Krystyna

      Mnie pociągała i po zobaczeniu Nowego Jorku, jeszcze bardziej pociąga. Zachwyciłam się przede wszystkim jej różnorodnocią
      Na razie jednak przygladam się. Na ogólne refleksje przyjdzie pewnie czas w Polsce. Pozdrawiam Cie serdecznie.

  6. Awatar Sivka

    Szczerze zazdroszczę (ale bez zawiści), fajowa wycieczka-wyprawa 🙂 🙂

    1. Awatar Krystyna

      Wierzę. To prawda to niesamowite przeżycie zobaczyc to wszystko z bliska. Buziaki I pozdrowienia.

  7. Awatar Marianna
    Marianna

    Swietna relacja…..pozdrawiam

    1. Awatar Krystyna

      Dziękuje Marianno i pozdrawiam serdecznie.

  8. Awatar alicja
    alicja

    Przybyłaś zobaczyłaś i się nie zachwyciłas…nie wiem, czy to Twoja sugestia, ale ja też chyba nie. Pozdrawiam obie Krysie.

    1. Awatar Krystyna

      Uwierz Alicjo nie podobałoby Ci się tutaj. No I ten zapach przypominajacy smażony, nieswiezy olej i zepsute ryby. Nie jestem zwariowana estetką ale tego było za dużo. Dziękuje również w imieniu Krysi. Pozdrawiam serdecznie.

  9. Awatar Ania
    Ania

    Pani Krystyno, dokładnie takie same miałam odczucia po „zwiedzaniu” Chinatown w Toronto. Niesamowicie nieprzyjemny zapach, chaos, wrażenie ogromnego nieporządku. A czy wybierze się Pani do Little Italy? Tej relacji byłabym bardzo ciekawa 🙂 Pozdrawiam gorąco.

    P.S. Śledzę boga od wielu miesięcy, ale dopiero dziś postanowiłam się odezwać 🙂 A tak zupełnie na marginesie – świetne spodnie!

    1. Awatar Krystyna

      Nie dziwię się. Byłam bardzo blisko i nawet tam zajrzałam ale to miejsce równiez nie zachęcało do odwiedzin. Spodnie to moje stare, czarne dzinsy. Czuję się w nich bardzo wygodnie i do wszystkiego pasują. Pozdrawiam serdecznie.

  10. Awatar thiessa

    Pani Krysiu przeciez do dzielnicy chinskiej nie po widoki, a po jedzenie sie jezdzi. Tylko tutaj moza kupic niektore skladniki do kuchni azjatyckiej. Ja bym sie jednak skusila na cos azjatyckiego. Taka salatke to mozna zjesc wszedzie, a prawdziwe chinskie jedzenie juz niekoniecznie.
    PS. Ten wlochaty owoc to rambutan, bardzo smaczny i soczysty.

    1. Awatar Krystyna

      Tak też zamierzałam zrobić. Niestety tamtejsze restauracje nie zachęcały zapachem i wyglądem. Dlatego poszłam do tej małej knajpki. Niestety i tam było z tym słabo. Może uda mi się skosztowac cos chińskiego gdzie indziej. Wizyta w restauracjach, które widziałam na Chinatown naprawdę mogłaby skończyć sie fatalnie dla mojego żołądka. Dziękuję I pozdrawiam serdecznie.

  11. Awatar retro-moderna.blog

    Bardzo ciekawa relacja. Spodziewałam się, że ta dzielnica trochę inaczej wygląda i jest więcej elementów z kultury, tradycji Chin. Czekam na kolejne reportaże. 🙂

    1. Awatar Krystyna

      Dziękuję. Myslałam podobnie. Wkrótce będą nastepne relacje, na które zapraszam Cię serdecznie. Pozdrawiam.

  12. Awatar Lizawieta
    Lizawieta

    Krysiu, to kolczaste to owoc liczi. Można dostać nawet w Biedronce. Nigdy nie jadłam osobiście i wcale mnie nie kusi, ale podobno ma jadalny miąższ o smaku podobnym do kalmara … Ciekawe jak im to pasuje do sałatek owocowych, jeśli ma taki smak.
    Bardzo ładnie komponujesz się na tle tej bramy, a dzielnica rzeczywiście nieciekawa, chociaż jej nazwa tak ładnie brzmi…

    1. Awatar Krystyna

      Liczi kiedys jadłam. Lubię ten smak, chodź jest specyficzny. Podali mi je w jakims słodkim sosie i smakowały dobrze. Niestety masz rację i dlatego troche rozczarowałam się. Pozdawiam serdecznie.

  13. Awatar Lizawieta
    Lizawieta

    Thiessa ma rację- zwracam honor. To rzeczywiście rambutan. Liczi nie ma takich wąsów, choć jest podobne.

    1. Awatar Krystyna

      Rambutana nigdy nie jadłam. Może kiedys spróbuję. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  14. Awatar Tara

    Niestety nasze wyobrażenia często różnią się od szarej rzeczywistości. Mnie tak rozczarował Pałac Buckingham . Spodziewałam się czegoś pięknego, a zobaczyłam szary kloc;))
    Ale grunt, że zwiedziłaś coś o czym marzyłaś!
    Fajny zestaw na wycieczkę! Szacun za szpilki:)))

    1. Awatar Krystyna

      Tak to nieraz bywa.Było nieiwle chodzenia to mogłam sobie pozwolić na takie buty. Czasem do metra zakładam inne bo tam chodzi się kilometrami. Pozdrawiam serdecznie.

  15. Awatar Beata
    Beata

    Pani Krystyno,

    Widziałam kilka dzielnic chińskich, które na całym świecie są podobne do siebie niestety- czyli rozczarowują. Ale…jak napisała jedna z Pań nie po widoki tam się idzie a po smaki i różnirodność. A ten owoc z kolcami bardzo popularny w Azji to faktycznie nie jest liczy i jest bardzo smaczny, mnie w smaku przypomina dojrzałym agrest, trzeba próbować inności-). Czekam na kolejne zdjęcia i wpisy.
    Bardziej udanych kolejnych wycieczek w głąb NYC.
    Pozdr.B.

    1. Awatar Krystyna

      Niestety nie miałam tam ochoty nic próbować bo jedzenie wygladało na niswieże/troche się bałam/. Mysle o pójsciu tu do chińskiej restauracji w lepszej dzielnicy i spróbowaniu ich potraw. Jestem bardzo otwarta na próbowanie innych kuchni, lecz nie za wszelka cenę. Kolejne wypady były bardziej udane. Wkrótce zapraszam na następne relacje. Pozdrawiam serdecznie.

  16. Awatar Grażyna Naszkiewicz-Smukalska

    Krysiu te owoce to lichi, u nas występują w puszkach. Pięknie się prezentujesz na tle dzielnicy. Ściskam.

    1. Awatar Krystyna

      Znam Lichi i próbowałam. To podobno Rambutan. Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

  17. Awatar Dorota

    Mimo Twojego rozczarowania Krysiu, bardzo ciekawie się czytało i zdjęcia ciekawe. Wyglądasz jak zawsze elegancko, nieważne gdzie i przy którym stoisku. 🙂 Co do sałatek, u nas też oszukują ;))) Z chęcią nadrobię zaległości, jak tylko znajdę trochę czasu. Pozdrawiam Krysiu serdecznie 🙂

    1. Awatar Krystyna

      Bardzo mi miło. Dziękuję za komplement. Nie spotkałam się we Wrocławiu z tak oszukaną sałatką. Zapraszam serdecznie na następne relacje. Pozdrawiam.

  18. Awatar PlANTOFELEK

    Oj bo z tym zwiedzaniem to tak jest;) Zauważyłam że im bardziej się na coś nastawię tym bardziej jestem rozczarowana;) Czasem magiczne miejsca odkrywa się tak troszkę przez przypadek;)) Ten owocek jest bardzo słodki i bardzo smaczny:) Jadłam go w Tajlandii i wiem że na Jamajce też jest popularny:) Trzeba było spróbować!! Po to są wakacje i podróże:) Jeśli jesteśmy przy owocach to naprawdę paskudny jest duran, śmierdzi rozkładającym się mięsem i smakuje paskudnie;)

    1. Awatar Krystyna

      Masz rację często tak jest. Ten owoc pewnie trzeba jakos przyprawić i obrać, więc nie ma co go próbować. Może trafi mi się kiedys w jakiejs restauracji. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  19. Awatar wildrose661

    Z wielką przyjemnością i zainteresowaniem zwiedzam z Tobą NY. Byłam tam kiedyś kilka dni, ale wiadomo, wszystkiego nie dało się zobaczyć, tym bardziej, że był to wyjazd służbowy więc chętnie wybrałabym eis tam prywatnie. No ale jakoś nie składa się…
    Mam nadzieję, że jak wrócisz do kraju to z dalszej perspektywy nawet to Chinatown będzie ciekawym wspomnieniem 🙂
    Baw się dobrze, pozdrawiam 🙂

    1. Awatar Krystyna

      Bardzo mi miło. Rzeczywiscie kilka dni to za mało na Nowy Jork. Aby wszystko zobaczyć trzeba miesięcy. Z perspektywy na pewno będę inaczej na to patrzeć. Mimo rozczarowania to było ciekawe przezycie zobaczyć cos tak odmiennego kulturowo i przez to tak ciekawego. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę następnego wyjazdu do NJ.

  20. Awatar barbara

    Dobrze, że pokazałaś tę dzielnicę z całą jej brzydotą. Zapachu czy smrodu ryb też bym nie dała rady wytrzymać.
    Fajnie rozjaśniona czerń żółcią. Baw się wspaniale. Pozdrawiam…

    1. Awatar Krystyna

      Na moim blogu staram się szczerze pisać o moich odczuciach. Wiem, że powinnam tam spróbowac jedzenia, bo podobno jest swietne ale nie mogłam się przełamać. Nie poczułam tam także specyficznego klimatu jaki pewnie ma ta dzielnica. Zazwyczaj jestem bardzo otwarta na nowe rzeczy, tym razem jednak nie potrafiłam poczuć się tu dobrze. Z perspektywy czasu i Polski pewnie będę inaczej na to patrzeć i żałować, że jednak nie spróbowałam tam typowego, gotowanego przez Chińczyków jedzenia. Na razie jednak nie mam ochoty tam wrócić. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

  21. Awatar Aneta-blogmocnodygresyjny

    Krysiu super że pojechałaś do tej dzilenicy bo dzieki temu my możemy ją choć na zdjęciach zobaczyć 🙂 Ale rzeczywiście nie wygląda zbyt zachęcajaco…

  22. Awatar Aleksandra
    Aleksandra

    Dosyć zaskakująca ta relacja jak dla mnie. Mieszkam w Londynie i uwielbiam tutejsze China Town. Zapach jedzenie, tłumy, rodzaj zabudowań – to wszystko jest rzeczywiście specyficzne, ale składa się na atmosferę tego miejsca. Regularnie wybieram się ze znajomymi na chińskie jedzenie – czasem to oczarowanie, a czasem rozczarowanie, ale jeszcze nigdy nie miałam zupełnie złych doświadczeń.

    1. Awatar Krystyna

      Witaj Aleksandro, może rzeczywiscie to kwestia mojego subiektywnego odbioru. Dla mnie to miejsce nie miało przyjemnej atmosfery a zapach nie zachęcał mnie specjalnie do jedzenia. Może spróbuję przełamać sie innym razem I może właśnie w Londynie, jeśli polecasz to miejsce. Podaj może też nazwę restauracji abym od razu dobrze trafiła. Dziękuję serdecznie za komentarz I pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.