Zawsze chciałam zobaczyć w Nowym Jorku sławną dzielnicę chińską (Chinatown). Dlatego namówiłam Krysię (autorkę zdjęć) na wycieczkę metrem do tego miejsca.
Musiałysmy tam pojechać linią w kierunku Manhattanu a potem przesiąć się na stacji przesiadkowej.
Gdy metro zbliżało się do stacji Canal street, poczułam charakterystyczny zapach chińskiego jedzenia i nie był to przyjemny zapach.
Na miejscu zapoznałam się z mapą dzielnicy.
Moje wyobrażenia o tym miejscu nie miały nic wspólnego z rzeczywistoscią.
Wszechobecny nieprzyjemny mdły zapach smażonego jedzenia i sprzedawanych tu surowych ryb, tandetne sklepy oraz przepychający się już w metrze tłum chińczyków nie zrobił na mnie dobrego wrażenia.
Dzielnica Chinatown to „dwie ulice na krzyż” bardzo tanich sklepów i zaczepiających bez przerwy Chińczyków oferujących na zapleczach swoich sklepików podróbki markowych torebek i zegarków.
Czasem zdarza się ładny budynek zbudowany w stylu chińskim ale to naprawdę rzadkosć.
Od czasu do czasu nad sklepami widnieją chińskie napisy ale nie jest to reguła.
Nad niektórymi sklepami wiszą lampiony kojarzące się zazwyczaj z tą dzielnicą ale jak widzicie nie są zachwycajace i jest bardzo mały ich wybór.
Natomiast na straganach widać sporo owoców i warzyw, które można kupić tylko tutaj.
Nie mam pojęcia co to za kolczasty owoc na zdjęciu powyżej i chyba nie kupiłabym go bo tak dziwnie wygląda.
Zwróćcie uwagę na napis w tle „Little Italy”. Tam zaczyna się dzielnica włoska.
Nie poszłam tam jednak bo chciałam jeszcze trochę przejsć się po Chinatown licząc na to, że zachwycę się jednak tym miejscem.
Niestety w pewnym momencie znalazłam się w pobliżu straganu z surowymi rybami i dotarł do mnie ich dosć nieprzyjemny zapach.
Dlatego postanowiłam jednak opuscić to miejsce.
Nagle zobaczyłam to ogrodzenie i zatrzymałam się na chwilę aby zrobić kilka zdjęć.
W końcu postanowiłysmy cos zjesć i poszłysmy do pobliskiej knajpki. Wybrałysmy jednak nie chińską bo zapachy nie zachęcały do konsumpcji.
Zamówiłam sobie sałatkę z kurczakiem i cos słodkiego.
O ile deser był bardzo smaczny, to sałata była trochę oszukana bo kurczaka było w niej jak na lekarstwo. Trochę rozczarowana dzisiejszym zwiedzaniem, zaplanowałam następny wypad w mam nadzieję ciekawsze miejsce. Zapraszam na następne relacje z tego bardzo różnorodnego miasta.





















Dodaj komentarz