Na wstępnie uprzedzam, że tym razem będzie dużo zdjęć. Nie wiem czy to będzie do zaakceptowania. Pewnie niektórzy obejrzą tylko pierwsze trzy. No cóż ich strata, bo dzisiaj pstrykane są w moim ogrodzie i w okolicy.
Ostatnio pokazywałam Wam, zgodnie zresztą z Waszym życzeniem, prawie same sukienki. Aby Wam się jednak nie znudziły i abyście nie odnieśli wrażenia, że chodzę tyko w nich, teraz będzie kilka postów z letnimi spodniami.
Te spodnie uszyte są z bardzo cienkiego i delikatnego materiału tak aby w lecie nie ugotować się w nich. Moim zdaniem letnie spodnie powinny być przewiewne a także w żywym kolorze.
Ponieważ moja sylwetka jest szersza na dole niż na górze, spodnie są w kolorze ciemniejszym niż bluzka. To znana zasada stylistyczna, która wyrównuje dysproporcje figury.
A na dodatek, ponieważ jestem bardzo wąska w ramionach, mogę sobie pozwolić na bufiasty rękawek.
Z tego samego powodu, mogę również nosić na szyi dosyć obszerne naszyjniki. Ten został przeze mnie kupiony w kaktusia.pl.
Spodnie kupiłam w małym sklepiku z francuską odzieżą w niewielkim podwarszawskim miasteczku.
Tę bufiastą bluzkę z bawełny /doskonała na upał/ o ile pamiętam kupiłam parę lat temu w Marks@Spencer.
Nie nosiłam jej, bo wydawała mi się zbyt rzucająca się w oczy. Jak widać gusta się zmieniają i teraz jest w sam raz.
Powiem Wam, że tak lubię te spodnie, że bardzo często chodzę w nich na zakupy i na spacer z psami.
Naszyjnik jest bardzo bogaty w formie i zwracający na siebie uwagę, więc żadnej innej biżuterii już z nim nie noszę.
To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że zdjęcia a także stylizacja przypadły Wam do gustu.
Buty, które mam na sobie to moje ulubione żółte szpileczki kupione w CCC.
Serdecznie zapraszam Was do oglądania i komentowania następnych postów oraz na moją stronę na Facebooku.























