Na tym zdjęciu mam 7 lat. Wraz z moją Mamą odświętnie ubrane siedzimy w kawiarni
w warszawskich Łazienkach. Pamietam, że moja sukieneczka była błękitna a kapelusik biały
z granatową lamówką. Buty również były granatowe z paseczkiem zapinanym wokół kostki.

 A na zdjęciu poniżej moja piękna Babcia..

Od dziecka wpajano mi zasady stylistyki i pokazywano jak powinna ubierać się kobieta.
Uczono mnie gry na pianinie, języków obcych i dobrego zachowania. Aby mieć dobrą postawę
godzinami chodziłam z książką na głowie. Odradzano mi studiowania ze względu na to, że podobno źle
wpływa na urodę /nauka po nocach itd./  Byłam wychowywana na księżniczkę, po którą
przyjedzie kiedyś książe na białym koniu. Dobrze, że to się nie spełniło /poza oczywiście tym
księciem/ bo wiele lat nauki /SGH/ pozwoliło mi zwiedzić trochę świata, poznać ludzi z wielu krajów,
obserwować ich kulturę i stroje. Myślę, że to wszystko plus doświadczenie życiowe przygotowało mnie
do mojego obecnego zawodu. Jest to jednocześnie i zawsze była moja pasja, co pozwala mi spełniać się w tej dziedzinie a zadowolone klientki /których jest coraz więcej/ są bardzo miłym aspektem tego zajęcia.

Przepraszam za te wspominki ale to tak z okazji 10.000 wejść.