Jak zapewne już wiecie generalnie jestem przeciwniczką, a nawet wrogiem spódnic midi, bo ogólnie rzecz biorąc nie tylko, że nie dodają  urody, ale optycznie skracają nogi i sylwetkę. Dodatkowo postarzają i dodają powagi, co nie jest wskazane dla dojrzałych kobiet. Dlatego trzeba nosić je bardzo ostrożnie i zawsze zastanowić się, jak zniwelować wymienione przeze mnie jej wady. Dzisiaj jednak zrobię wyjątek i pokażę ją na sobie.

Zaprezentuję Wam klasyczną czarną spódnicę midi z głębokim rozcięciem.

 

 

Wykładając na wierzch żółty sweter spowodowałam, że spódnica nie łączy się z kamizelką i nie sprawia, że widzimy tylko jedną wielką czarną przestrzeń. Oczywiście tego zabiegu nie powinny robić “gruszki”, które zwykle mają szerokie biodra. Dodatkowo kolor golfu odmładza i odbiera powagę temu zestawowi.

Nowoczesny naszyjnik odwraca uwagę od dołu sylwetki, a żółta torba ożywia kolorystycznie jej dół.

Aby spódnica nie przecięła optycznie nóg w najbardziej szerokim miejscu, dodałam do niej długie, czarne kozaki na wysokim obcasie.

Herbata owocowa, którą przygotowała Luiza (autorka sesji zdjęciowej), rozgrzała mnie i dodała humoru.

Czarna, gruba, drewniana bransoletka nawiązuje do pozostałej kolorystyki zestawu.

Czuję się w nim bardzo wygodnie i swobodnie.

W takiej spódnicy można także dyskretnie odkryć odrobinę nogi i kolana.

Żółty wełniany golf bardzo dobrze zastępuje szalik w jeszcze chłodne zazwyczaj  lutowe dni, choć wczoraj we Wrocławiu na moim tarasie było w pełnym słońcu już 20 st.

Zapraszam serdecznie na moją stronę na FB (Moda po Ludzku), oraz profil na IG (balakierkrystyna).