Po świętach musiałam trochę poleniuchować, stąd spore opóźnienie w postach. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie, bo niejedna z nas szykuje je dla całej rodziny, a to wcale nie jest takie łatwe. Ponieważ nie zrobiłam jeszcze zdjęć do sesji ubraniowej, dzisiaj postanowiłam Wam opowiedzieć o moim niedawnym odkryciu.

To kosmetyki polskiej firmy BANDI, których używam od połowy zeszłego roku i chyba na dłużej przy nich pozostanę. Często ostatnio pytacie mnie co robię, że mam taką ładną, świetlistą cerę i coraz mniej zmarszczek. Moim zdaniem powodują to właśnie te kosmetyki. Trafiłam na nie przez przypadek w internecie, a czytając bardzo pozytywne komentarze, stwierdziłam, że i ja ich spróbuję.

Na początek przedstawiam Wam żel do mycia twarzy i płyn micelarny. Idealnie doprowadzają ją do czystości nawet po mocnym makijażu i powodują, że skóra jest gładka i świetlista.

Po umyciu twarzy, w zależności od pory roku i kondycji skóry, stosuję odpowiedni krem. Wybrałam krem nawilżający dla suchej skóry i stosowałam go pod koniec lata i  całą ciepłą jesień.

Gdy się ochłodziło, zmieniłam krem na bardziej tłusty, aby chronił skórę nawet przed mrozem i wiatrem (chodzę często z kijami).

Aby twarz jeszcze bardziej dopieścić, używam także raz w tygodniu maskę, która jest bardzo wydajna i starczy mi na bardzo długo.

Jednym słowem trafiłam na rzeczywiście świetne kosmetyki i niejedna z Was używając ich na pewno zdziwi się  pozytywnym działaniem, a potem efektem na twarzy.

Nie przypuszczałam, że polska firma za tak niska cenę w stosunku do jakości produktu i jego ilości, wyprodukuje kosmetyki, które są tak skuteczne. A wierzcie mi trochę się ich w życiu napróbowałam.

Zapraszam Was na moją stronę na FB (Moda po Ludzku), profil na IG (balakierkrystyna), a także do mojej grupy sprzedażowej (Porządki w szafie – Krystyna Bałakier), do której przyjmuję tylko kobiety.