Dzisiejszy wpis, to następna nowoczesna stylizacja, która nie musi podobać się wszystkim. Zresztą uprzedzam, że nie każdej kobiecie dobrze jest w takim stylu, czy fasonie. Po prostu uwielbiam eksperymenty i dlatego czasem lubię pokazać je na blogu.
Ale zacznijmy od dodatków.
Są nimi czarno-żółty naszyjnik, który pokazywałam tu już kilka razy, bo jest moim ulubionym, a także przeciwsłoneczne okulary.
Należą do nich także szpilki z lakierowanymi noskami,
oraz torebka, która dzięki podłużnemu kształtowi wydłuża sylwetkę.
Dzisiejszy zestaw składa się także z pikowanej kurteczki idealnej na jeszcze ciągle ciepłe dni listopada, a także musztardowej bluzki z przedłużonym tyłem.
Kurtka posiada do kompletu częściowo pikowane spodnie, które pokazałam kiedyś z nią tutaj.
Dzisiaj założyłam do niej wąskie, czarne dżinsy.
Bardzo podoba mi się na tych zdjęciach ściana zieleni, którą zbudowano na jednym z wrocławskich placów. Niestety chyba długo nie będzie w tak dobrym stanie, bo widać w niektórych miejscach, że nie jest regularnie podlewana. Niech zatem na wieki pozostanie na zdjęciach w tle.
Autorka zdjęć jest IlonaCelina.com.
Buty – Baldowski, spodnie – Diverse, bluzka – Funk’n’Soul, torebka – Bally, okulary – Brendel, naszyjnik – Solar.
Zapraszam na moją stronę na FB (Moda po ludzku), a także profil na IG (balakierkrystyna).
I jak zawsze rada: jeśli chcecie w okresie jesienno-zimowym uniknąć chorób i zaniku energii, codziennie pijcie zakwas z buraków, który samodzielnie przygotujecie w domu. To przepis: 2 kg ekologicznych buraków (pokrojonych w talarki) zalejcie posoloną 2 łyżkami soli kłodawskiej zimną wodą, dodajcie 2 cebule pokrojone w talarki, 5 ząbków czosnku, kilka ziaren pieprzu, 3 listki laurowe i kilka ziaren ziela angielskiego. Przykryjcie ściereczką i postawcie w ciepłym miejscu. Po 5-6 dniach zakwas zlejcie do słoików i wstawcie do lodówki. Może tam być nawet do miesiąca. Pijcie go codziennie na czczo. Przy okazji zwiększy się Wam liczba czerwonych krwinek. Smacznego.
Z ostatniej chwili: Filmowa relacja TVP3 z Targów w Krakowie, a przy okazji krótka rozmowa ze mną. Oczywiście mówię o przeciętnej Polce 50+, a nie o wszystkich kobietach w Polsce.








Dodaj komentarz