Dzień dobry Kochani,

Jak sobie radzicie w tej nowej rzeczywistości? Mam nadzieję, że dobrze i że uważacie na siebie i innych. Dzisiaj w moim ogrodzie zimowo, bo w nocy spadł śnieg.

U mnie nadal jest zmiennie jeśli chodzi o nastrój. Są dni lepsze i gorsze, ale wydaje mi się, że powoli dochodzę do siebie. Piszę oczywiście o psychice, bo jeśli chodzi o fizyczne samopoczucie , to jest bardzo dobrze. Codziennie gimnastykuję się i ok 1,5 godziny chodzę z kijami wokół domu, w którym mieszkam. Teraz dołączyła do mnie także moja kochana wnuczka i sunia Luna. Poszerzyłam również możliwości zakupowe o nowe miejsca, które dostarczają jedzenie do domu i muszę Wam powiedzieć, że są to głównie małe lokalne sklepiki, które dostarczają towar za darmo. Warzywa i owoce są z nich dużo lepsze niż z większych sklepów, w których dotychczas robiłam zakupy. Dostarczają towar świeży, bo zależy im na klientach. W każdym razie dawno nie jadłam takich dobrych jabłek i jajek. Pieczywo piekę sama w domu (przepisy na dwa najlepsze chlebki podam w następnym poście), bo jest to bardzo proste, a przecież to towar, który jest dotykany przez innych najczęściej i bardzo trudno go zdezynfekować.

Wszystkie zakupy jakie otrzymuję spryskuję spirytusem z wodą (70%) i dopiero wtedy wstawiam do domu. Jak więc widzicie staram się bardzo uważać, aby nie zakazić siebie i rodziny. Teraz nikt z nas nie musi już nigdzie chodzić, bo tak naprawdę wszystko można kupić przez internet. Obecnie to tylko kwestia zasobności portfela i jeśli nam starczy pieniędzy (nie wiadomo co będzie z pracą), damy radę jakoś to przeżyć.

Odnośnie psychiki cały czas nad nią pracuję. Sporo na ten temat czytam, ale też czerpię ze swoich doświadczeń życiowych. Doszłam do wniosku, że jest kilka rzeczy, o które trzeba teraz zadbać. Moim zdaniem osoby dotychczas przepracowane  lub nawet wypalone zawodowo, powinny po prostu przez jakiś czas odpocząć w błogim lenistwie. Jest to przecież okres kiedy możemy zorganizować sobie świetnie czas relaksu, oczywiście poza pracą, jeśli taką z domu wykonujemy. Oczywiście nie powinno się tego przedłużać w nieskończoność, bo może to doprowadzić do niezbyt pozytywnych dla nas skutków. Człowiek nie robiący nic staje się po pewnym czasie “rozmemłany” i zaczyna się ze sobą źle czuć. Czasem prowadzi to także do depresji, wziąwszy pod uwagę, że żyjemy obecnie w dużym stresie.

Druga bardzo ważna sprawa w poprawie psychiki, to rutyna. Nawet niemowlę jej potrzebuje. Wiemy przecież, że dziecko, które o stałej porze dostaje posiłki i zasypia, lepiej się chowa i mniej płacze. Okazuje się, że rutyna jest także bardzo wskazana dla osób dorosłych. Nie znaczy to, że mamy sobie stworzyć własny reżim, ale spróbujmy wszystko poukładać i starać się robić to o stałych porach. Czyli na przykład – posiłki równomiernie rozłożone w czasie (kiedy pracowaliśmy dojeżdżając do pracy, nie było to możliwe). Wyjdzie nam to na pewno na zdrowie, bo organizm regularnie odżywiany lepiej się czuje i nie tyje, odkładając tłuszcz na czas kiedy będzie regularnie dostawał pokarm. Nie róbmy także dnia z nocy, bo regularny sen po godzinie 23 jest bardzo potrzebny dla organizmu. Jeśli chcemy pracować nad naszą odpornością konieczne jest, abyśmy spali przynajmniej 8 godzin dziennie.

Myślę, że trzecią ważną sprawą jest dbanie o siebie. Starajmy się więc dobrze odżywiać, odpowiednio do warunków atmosferycznych – ubierać, leczyć się w sposób naturalny itd. Ja mam takie sposoby, które stosuje od lat. Lubię i dość często jem czosnek. Teraz zrobiłam syrop z kilku główek czosnku, a także miodu i cytryny i codziennie pije po kilka jego kropel. Wieczorem stawiam przy łóżku dzbanek z wodą, miodem i cytryną, aby popijać tą mieszankę w nocy, gdy przebudzę się, lub rano na czczo. Gdy tylko zaczyna pobolewać mnie gardło – owijam szyję wełnianym szalikiem, a na stopy na noc wkładam skarpetki. Jeśli czuję, że zaczynają źle funkcjonować mi zatoki, czy nos, od razu zakładam na skronie wełnianą przepaskę. Czasem nawet w niej śpię. Dwa razy razy dziennie rozgryzam goździki, które świetnie dezynfekują jamę ustną. Na kaloryferach zawsze zawieszone są pojemniki z wodą. Wiele razy te proste sposoby uratowały mnie od postępującego przeziębienia. Oczywiście – nie działają na koronowirusa, ale uchronią nas od innych nieprzyjemnych dolegliwości.

Czwartą rzeczą jest pozytywne myślenie. Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe, ale dobrym początkiem będzie oglądanie wiadomości tylko raz dziennie. Śledzenie tych wszystkich informacji o ilości zakażonych i tych, którzy już nie żyją, może wpędzić nas tylko w potworny stres i lęk, a i tak nic nie zmieni, bo nie mamy na to wpływu. Jedyna rzecz, która możemy zrobić dla siebie, to nie wychodzenie z domu (jeśli nie pracujemy) i bezwzględne unikanie wszelkich źródeł zakażenia. Przecież robimy to nie tylko dla siebie, ale także dla innych, bo nie wiemy czy przypadkiem i my nie jesteśmy nosicielem tego wirusa. Dlatego między innymi odbywam dobrowolną kwarantannę, po przyjeżdzie z sanatorium, choć nikt mi jej nie zlecił.

Ostatnią już rzeczą (może Wy podrzucicie jeszcze inne) jest brak skupiania się tylko i wyłacznie na sobie. Jeśli mamy jakiś domowników, starajmy się skupić na nich i na ich potrzebach, a wtedy znacznie lepiej sie poczujemy. Przynajmniej na mnie to działa, a Wy po prostu spróbujcie. Może i Wam przyniesie ulgę.

Na dzisiaj to tyle. Za kilka dni zapraszam na kolejny post.

Życzę Wam dużo zdrowia i pozytywnych myśli.