Mam dla Was dzisiaj coś specjalnego. Na pewno zauważyliście, że ostatnio pokazuję zestawy, które optycznie ukrywają mi wystający brzuch. I rzeczywiście tak jest, że muszę go skrzętnie zakrywać, bo ostatnio pozwoliłam sobie na objadanie się. Powodem było otrzymanie w prezencie, na 40 rocznicę ślubu, urządzenia zwanego Termomixem. Ponieważ musiałam go wypróbować, pozwoliłam sobie zaszaleć z wypiekami itd, a tym samym trochę mi się przytyło. Tymczasem za 2-3 miesiące przyjdzie czas urlopu, rozbierania się na plaży i nie mogę sobie pozwolić na pokazanie się w kostiumie kąpielowym w takim stanie. Dlatego wymyśliłam, że od dzisiaj będę się zdrowo i racjonalnie odżywiać, co nie jest łatwe w moim przypadku (mało czasu, dużo pracy). Przygotowywanie takich potraw jest pracochłonne i w efekcie nie zawsze mi smakują. Poza tym nie znam się na obliczaniu kalorii, a nawet gdybym potrafiła – nie mam na to czasu. Postawiłam więc na coś zupełnie innego, co obecnie robi na rynku furorę i podobno daje rewelacyjne efekty.

Przez miesiąc będę korzystać z tzw. diety  pudełkowej, która obecnie robi się w Polsce coraz bardziej popularna. Można ją zamówić na stronie: wygodnadieta.pl. Jest tam oferta kilku różnorodnych diet dopasowanych do oczekiwań klientów.

Dla siebie wybrałam dietę bezlaktozową, ponieważ szkodzi mi mleko, a także taką, która ma nie więcej niż 1500 kalorii. Posiłki są tak zaplanowane (jest ich 5), że nie jest się głodnym. Korzystam z niej już kilka dni i muszę przyznać, że rzeczywiście między posiłkami nie odczuwam głodu.

Codziennie rano otrzymuję pod drzwi termo-torbę z 5 posiłkami, które jem co 4 godziny. Muszę Wam powiedzieć, że posiłki bardzo odpowiadają mi smakowo.

Nie mówiąc o tym, że nie muszę robić zakupów, a także zastanawiać się, co ugotować. Nie używam także kuchenki, piekarnika, oraz zmywarki, co powoduje mniejsze zużycie prądu. Piszę o tym, bo dieta ma swoją cenę, ale nie wiem, czy nie adekwatną, do korzyści jakie z niej mam.

Mam teraz znacznie więcej czasu na pracę i dla siebie. Jeśli wychodzę z domu, jedzenie zabieram ze sobą.

Na zdjęciu powyżej pokazuje Wam śniadanie (pasta z tuńczyka z plasterkami ogórka małosolnego z kromką pieczywa, oraz sałatka z ciecierzycą, suszonymi pomidorami, mozzarellą i bazyliowym vinegrette), które przyznam szczerze, że na razie z trudem zjadam, bo przed dietą, zazwyczaj w biegu chwytałam bułkę z masłem, wędliną lub serem, którą popijałam herbatą. A przecież właśnie śniadanie powinno być obfite i najbardziej kaloryczne.

Teraz jem też drugie śniadanie (na zdjęciu jogurt grecki z warzywami), którego kiedyś nie jadłam.

Obiad (pieczony karmazyn z sosem curry, ryżem basmati i surówką z selera) w pełni zadowolił moje zmysły.

Podwieczorek (domowa galaretka z cząstkami melona), to coś co bardzo lubię i z przyjemnością ją zjadłam.

Na kolację miałam sałatkę z marynowaną dynią, serkiem greckim, orzechami nerkowca, pestkami dyni oraz dressingiem balsamicznym. To było bardzo miłe zakończenie dnia.

Na pewno nie miałabym czasu na przygotowanie tych posiłków, a także nie umiałabym obliczyć tych wszystkich kalorii.

Mam nadzieję, że dieta, oprócz walorów smakowych, także mnie trochę odchudzi. Dzisiaj przy wzroście 160 cm ważę 63,5 kg i naprawdę źle czuję się z tą wagą. Liczę przynajmniej na spadek 1 kg tygodniowo (podobno jest to utrata wagi bez efektu jojo), dlatego będę ją stosować przez miesiąc. 31 maja dam Wam znać ile schudłam. Trzymajcie za mnie kciuki!!!

Tę “smaczną” sesję zdjęciową wykonała Luiza Różycka.

W międzyczasie na FB (Moda po ludzku) i moim profilu na IG (balakierkrystyna) będę Wam pokazywała, jak wyglądają posiłki, które otrzymuję, a także informowała Was czy dieta daje efekty.